poniedziałek, 1 września 2008

Dzien drugi - poniedzialek

Przyszedl czas na pierwsza piesza wycieczke po Edim, pogoda dopisala, sloneczko, lekki wiaterek, spacer po centrum miasta.

Wrazenie nr 1 - jest slicznie!!

Wrazenie nr 2 - jest bosko !! !!

Samo scisle centrum nie wyglada tak jak Krakow, nie ma zadnego glownego rynku (choc musze powiedziec, ze taki krakowski rynek to jednak ma klimat). Moje pierwszodniowe zwiedzanie ograniczylo sie glownie do Princes Street, ulicy oddzielajacej Nowe Miasto od Starego Miasta, powiedzmy ze na tym drugim bardziej sie skoncentrowalam, ponizej ogolny widok na czesc Starego Miasta, na pierwszym planie, tzn w senie nie ja oczywiscie tylko ta zielona trawka to fragment Princes Street Gardens, prawie jak nasze planty - no nie, w sumie to ladniejsze:P Ladny park przy centralnej ulicy:)



Ponizej fontanna, znajdujaca sie we wspomnianym Ogrodzie, musze powiedziec ze jest niezla:D Przytargali ja z Paryza, gdzie zostala po raz pierwszy odslonieta, w sumie sie nie dziwie, takie cacko tez bym przetransportowala przed swoj dom



Jeszcze raz ogrody, widac tez fragment National Gallery of Scotland, lekko zolto-piaskowy budynek





Monument Scotta, kolejna ciekawa rzecz przy Princes Street. 267stop wysokosci (czy cos kolo tego), nie zmiescila sie w obiektywie. Mysle ze fajny jest z niej widok na miasto, trzeba bedzie kiedys sprobowac:D




Krajobraz Edynburga, szare kamienne zabudowania pokrywajace cale wzgorze, no wow!




I zamek! Niestety zdjecie a rzeczywistosc to dwie strasznie odlegle sprawy, nie widac na zdjeciu tej wielkosci, tego ogromu i wrazenia jakie robi widok zamku na bazaltowej skale, pozostalosci po jakims wygaslym wulkanie. Jest naprawde powalajacy:D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz