piątek, 5 września 2008
Dzien szosty - piatek
Mialam genialne plany na piatek, dzien wczesniej spedzilam 4h nad przewodnikiem, zeby sobie przygotowac trase przechadzki. Wypisalam na karteczce miejsca, ktore chce zobaczyc, narysowalam prowizoryczna mapke ulic, ktorymi bede sie poruszac... I co? Piatek przywital mnie chmurami i deszczem, wiatrem i chlodem, wiec zmuszona zostalam do spedzenia calego dnia w mieszkaniu, w dodatku pustym, bo Karl wyjechal do mamy. Zostala mi angielska TV i angielska ksiazka.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz