sobota, 6 września 2008

Dzien siodmy - sobota

Pobudka o 5:20 i kolejny dzien w pracy. W polowie dnia mialam wrazenie, ze skonam, ale po skonczeniu shiftu nowe sily we mnie wstapily i wybralam sie na zwiedzanie;) nie wzielam ze soba niestety ani aparatu ani mojego szczegolowo przygotowanego planu wazniejszych miejsc, wiec poszlam na zywiol.
CALTON HILL
Moj zachwyt nie mial konca. Kiedy zorientowalam sie ze jestem u stop tego wzgorza az serce mi zaczelo mocniej bic, po tym wszystkim, co wyczytalam w przewodniku wiedzialam, ze moge sie duzo spodziewac, ale to, co zobaczylam przeroslo moje oczekiwania.
Waskie, strome schodki prowadzace w gore, wylania sie zza drzew jakas okragla budowla, wychodze wyzej, niebo, wyzej, po prawej nastepna budowla - wysoka wieza, wyzej, mijam zabytkowa armate i jeszcze wyzej i ukazuje sie przede mna atenski panteon. Oprocz tego nieziemski widok, co za horyzont, jest wszystko - po lewej morze i cudna zatoka, po prawej orgomne skaliste wzgorze, tak malownicze, ze nie da sie tego opisac. Przechadzam sie drobnymi asfaltowymi sciezkami pomiedzy niedokonczonym panteonem, obserwatorium astronomicznym, wieza w ksztalcie lunety... Cudnie, mam wrazenie, ze czas stoi w miejscu, wszystko jest tak oszalamiajace, ze chcialoby sie tam zostac na zawsze, stac sie czastka historii, zamienic sie w kamien na sciezce i zostac. A za mna w dole miasto, wieze, iglice, slychac w powietrzu delikatny szum i echo miejskiego halasu. Obracam sie znow w strone morza, lekko zamglona linia dzielaca wode od nieba, statki, linia brzegowa, budynki przy plazy, gdzies tam skalista wysepka...

...enjoy the silence...
...enjoy the beauty...

Schodkami w dol, znikaja piekne widoki, ale ale, po drodze widzialam fascynujaca brame cmentarna, wiec dla pozostania w uniesieniu postanowilam pozwiedzac stare groby. I byloby ok, bo Old Calton Cemetery miesci wiele zabytkowch grobowcow wielu wybitnych ludzi, ale cisze i nastroj cmentarza psula banda dzieciakow emo, miejsce wybraly sobie idealne - emo kids i cmentarz - nie wyobrazam sobie lepszego polaczenia. Ale szczerze powiedziawszy to balam sie, ze dla wyrazenia swojego 'emowego' buntu czy jakiejs niezidentyfikowenej ideologii moge stac sie ofiara zmalowanych i wyfarbowanych nastolatkow, wiec szybko sie zmylam. W sumie byl srodek dnia i w dodatku nie takiez znowu odludzie, ale dziwnie sie czulam widzac ich biegajacych z patykami i krzyczacych nie bardzo zrozumiale dla mnie rzeczy.

ROYAL MILE

Ciag ulic prowadzacy do Zamku Edynburskiego. Klasyka architektury Edynburga, takie moje osobiste wrazenie. Ciag kamienic po obu stronach, zabytkowe domy i koscioly, co pare metrow odchodza waskie uliczki, czasem majace postac stromych schodkow, wszystkie majace w nazwie Close. Urocze. I tak caly czas lekko w gore, az do bram zamku.

Aha, to co mnie jeszcze zainteresowlo bardziej, to The Hub - nazwa nic nie mowi, a budynek wywiera ogromne wrazenie. Jak sie pozniej doczytalam The Hub jest siedziba Festiwalu Edynburskiego, co wiecej to znaczy tez nie wiem:P

Po drodze zahaczylam tez o Scotch Whisky Heritage Centre, ale bez glebszego zwiedzania, Whisky Tour z probowaniem 5 rodzajow whisky cos ok 20£. Moze innym razem...;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz