Aha, mieszka tymczasowo oczywiscie, i juz od srody prawdopodobnie to ja bede czesciej nocowala u niej niz ona u mnie ( wynajela mieszkanie bliziutko centrum=brak koniecznosci powrotu nocnym autobusem=ciecie kosztow budzetowych;)
Ale chcialam glownie o sobotnim spacerowaniu - tak, sobotnie 'okolopoludnie' jest super momentem zeby poobserwowac szkockie sluby:) Niektorzy Szkoccy mezczyzni decyduja sie przywdziac tradycyjny stroj i do slubu ida w kraciastej spodniczce:D w sumie nie jest to nawet taki rzadki widok;) Oto powitanie w drzwiach kosciola zblizajacej sie panny mlodej, pani w jasnym (nie jest to panna mloda) zaslonila niestety kobziarza;]
Panna mloda ubrana jak normalnie, w sensie jak w wiekszosci cywilizowanych krajow. A zdjecie zrobilam glownie ze wzgledu na ladny srodek transportu:
Inni wybieraja bardziej environment friendly pojazd;)
Ok, nastepny punkt wycieczki warty skomentowania - heh, Hume - slawny filozof (szkocko-angielsko-francuski jak sie okazuje) z niespotykanym dotad nakryciem glowy. Efekt piatkowego szalenstwa szkockiej spolecznosci, kto, o ktorej i jakim sposobem wytargal ulicznego pacholka na glowe filozofa nie mam pojecia, ale efekt koncowy - komiczny;)
Jedna z schodkowych uliczek odchodzaca od Royal Mile, ta-dam! (zdjecie made by Patrycja - wreszcie nie samowyzwalacz:P )
A tu w zakamarkach owej uliczki Patrycja fotografuje ujmujaca kompozycje, ktora pozwole sobie przedstawic tez ponizej.
Ludzie to maja poczucie humoru (nie koniecznie wyczucie)/ Dla wyjasnienia, jest to jakiegos rodzaju okienko, zakratowane, napis glosi zeby wyrzucac smieci do koszow, umieszczonych na High Street (czyli royal mile) paredziesiat schodkow powyzej tego miejsca/ Tato - jak cos to nie musisz biegac za slownikiem do drugiego pokoju - latwiej uzywac internetowego;) :*