niedziela, 31 sierpnia 2008

Dzien pierwszy - niedziela

Wczesne popoludnie niedzielne, pochmurne i deszczowe. Pierwszy krok za drzwi edynburskiego lotniska i brrrrr...ohydna pogoda . Mial na mnie czekac przyszly wspollokator i pomoc w dotarciu do mieszkania, 27 angliko-szkot z zafarbowanymi na blond wlosami. Jest. Autobus - smieszny czerwony double decker. Zapozanie z procesem kupowania biletu - zasada prosta - wrzucasz 1.10£ przy okienku kierowcy - drukuje ci sie bilet. Nie masz drobnych? - nie ma biletu.

Mieszkanie - tez smieszne, typowy blizniak brytyjski, niebieskie wejsciowe drzwi, jakos udalo mi sie wtargac 20kg walize;) i oto co mam:


LIVING ROOM (widok z kuchni )

wyjatkowy porzadek na tym zdjeciu, ale Karla akurat nie bylo przez prawie 2 dni. A normalnie rano jak sie wchodzi do livingroomu to mozna znalezc puste puszki z piwa, flaszki z wodki, rozsypany tyton na sofie i rozne smieci;)

Ale nie narzekam. Mieszkanko calkiem przytulne i przynajmniej nie czuje presji ze musze sprzatac za soba w trybie natycmiastowym, a tez lubie pobalaganic czasem







KITCHEN - podstawowe sprzety sa;)




LAZIENKA
umywalka ma beznadziejne rozwiazanie jesli chodzi o podzial na ciepla i zimna wode - nie wiem jak tego uzywac zeby sie nie poparzyc ani nie myc w zimnej:P ale przy prysznicu juz jest normalnie :D









Moj pokoik. Nic nadzwyczajnego, z ciekawszych rzeczy: kominek-atrapa, a przy kominku moje zbiory;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz