niedziela, 31 sierpnia 2008

Przygotowania, przelot, przylot

Ach tak, wielka walizke czy mniejsza?
Wiecej ciuchow czy jedzenia?
Dlaczego tylko 20 kg?:(
Dlaczego musze wyrzucic z walizki recznik, odzywke do wlosow, kubek i lyzeczke i 5 bluzek?
Co wziac? Czego nie brac? A co jesli mi nie pozwola przewiezc tych kilogramow kielbasy i sera zoltego w podrecznym bagazu?

Musze powiedziec ze ciezkie zycie podroznika pod tym wzgledem.

I z bardziej przydatnych rzeczy, ktore udalo mi sie przetransportowac na szczegolne uznanie zasluguja glosniki (+mp3 i prawie jak na sali koncertowej), kilogramy szynki i serkow i saszetki zupek w proszku - rewelacja na poczatek;) (mnie sie udalo przewiezc w podrecznym bez zadnych problemow a niektorzy mowia ze to ponoc ciezka sprawa) next: zdjecia znajomych lub znajomych miejsc do rozwieszenia po pokoju oraz przewodnik po Szkocji;)

LOTNISKO
Stres zzeral jak diabli jasne, w kolejce do odprawy, przygladajac sie jak wszystkie te pierdolki wygladaja zorientowalam sie, ze nie wzielam z domu paszportu - niby nie trzeba? ale moze akurat? Tak wiec paszportu nie wzielam, nie mam z tego powodu jakichs wiekszych problemow poki co, ale pakujac sie nastepnym razem raczej bym sobie go dolozyla do bagazu.
Aha, i wazna rzecz - nie mozna robic zdjec przy bramkach gdzie podlega kontroli bagaz podreczny. Moja kochana mamus chciala sobie ze mna zrobic zdjecia, a ze juz czas naglil i musialam pilnowac owej nieszczesnej kolejki do kontroli bagazu, robilismy sobie sesje zdjeciowa przed samymi niemal bramkami. Niestety pan zolnierz zauwazyl i kazal wszystkie wykasowac...

SAMOLOT
Ogolnie spod bramki do samolotu to jeszcze spory kawalek, choc jesli chodzi o tempo i sprawnosc przeprowadzanych kontroli - nie mam zastrzezen. Ale ciasnote w autobusie dowozacym nas 'odlotnikow' na plyte lotniska mozna by jakos rozladowac... A tak to z kilogramami (bo kazdy pcha w podreczny co tylko najciezsze) na plecach lub na ramieniu stalismy jeszcze w tym autobusie, w krakowskim skwarze i upale sierpniowego poludnia, dobre pietnascie albo i nawet dwadziescia pare minut. Ale w koncu udalo sie, wejscie do samolotu - oczywiscie jako sierotka wieczna weszlam na poklad przedostatnia, wiec o miejscu przy oknie nie bylo mowy. Kukalam wiec przez ramiona pasazerkom obok. Lot super....


LOT
Cos pieknego, niesamowicie fajne uczucie, tuz po starcie troche jak na karuzeli, czulam sie jak na EXTREME w Luna Parku na Rondzie Grunwaldzkim, widoki cudne, jak fajnie widziec chmury tuz obok siebie, albo i nawet pod soba... Tylko okienka male w tym Easy Jet:/ Troche stres jak w pewnym momencie zaczelo delikatnie trzasc. I okrutne ciemnosci, kiedy znow sfrunelismy ponizej warstwy chmur nad terenem Szkocji.
Zawsze mowilam, ze uwielbiam jazde pociagiem i ze moglabym spedzic w podrozy pol zycia. Samoloty chyba tez polubie;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz